All Inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem – Mirosław Wlekły

Mało kto wie o tej książce. Chyba mało kto też o niej mówi. Czytając gazetę podróżniczą chyba dane mi było dowiedzieć się o niej. Sam tytuł „All Inclusive” zastanawia, intryguje, zaciekawia.
Tak, z zdecydowaniem udaję się do księgarni. Nie ma. W drugiej – nie ma. Oczywiście zostaje udzielona mi informacja, że mogę złożyć zamówienie, a książkę będę mieć w ręce za 3 dni. Ja nie daję za wygraną. Apetyt na nią rośnie jeszcze bardziej. Chcę ją teraz i już zacząć czytać. Dzwoniąc niemalże do każdej księgarni znajdującej się na Śląsku, udaje mi się ją w końcu zdobyć.

Pochłonęła mnie całkowicie. Każda wolna chwila została wykorzystana na wgłębianie się w lekturę. I to z ogromnym zaciekawieniem i jeszcze większym niedowierzaniem.

Autor książki opisuje prawdziwy świat Dominikany. Tak, tej Dominikany, znanej nam z przepięknych piaszczystych plaż, które zapierają dech w piersiach, z palm znajdujących się na każdym kroku i muzyki, przy której każdemu mimowolnie tupie noga. Po prostu istny raj na Ziemi.
Tylko wielu z nas zapomina, że ten istny raj na Ziemi toczy się w hotelowych murach i hotelowych plażach, które organizuje biuro podróży. Natomiast, kiedy my świetnie się bawimy za ogrodzeniem toczy się dramat Dominikańczyków. Bieda, która niemalże każdego zmusza do prostytucji, a turyści są dla nich nadzieją na przeżycie jutra. Handel narkotykami, które dla nich są nadzieją na lepsze jutro.

Mirosław Wlekły w genialny sposób opisuje historię Dominikany, która jednocześnie pozwala zrozumieć mentalność Dominikańczyków. Książka w formie wywiadu śledczego zabiera w głąb samej wyspy, opisując dramaty ludzi, którzy zostali zgwałceni, którzy są ofiarami przemocy domowej, czy też ofiarami pedofilii.

Nie chcąc zdradzać więcej szczegółów, gorąco polecam książkę tego autora.  Nie wyobrażam sobie, że dla miłośników podróżnictwa mogłaby ona być obojętna.
Chcę jeszcze zwrócić uwagę, że będąc na Kubie i spacerując sobie po ulicach Havany przerażająca dla mnie była panująca tam bieda. Przerażający był dla mnie tamtejszy system komunistyczny. Wielu ludzi krytykuje tamtejszą politykę, jednakże to ona sprawia, że Kuba wciąż jest najbezpieczniejszą wyspą na Karaibach. To ona sprawia, że ludzie żyją w harmonii, pomimo wielu niedogodności, są szczęśliwi a muzyka naprawdę jest ich nieodłącznym elementem życia.
Jeśli coś takiego było dla mnie wstrząsające, jednocześnie wiedząc, że mimo wszystko jest bezpiecznie, jestem w stanie uwierzyć, że w innej części Karaibów toczy się jeszcze większy dramat człowieka – dla niejednego z nas miejscem będącym rajem na Ziemi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s